włącz światło!

Dodano dnia 22/02/2013 | 4 komentarze

włącz światło!

Piątek, Święto Katedry św. Piotra
Mt 16,13-19

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? A oni odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

Kiedy Thompson skończył siedemdziesiąt lat, postanowił zupełnie zmienić styl życia, by je przedłużyć. Przeszedł na ścisłą dietę, zaczął biegać, pływać i opalać się. W ciągu trzech miesięcy schudł piętnaście kilo, zgubił w talii ponad dziesięć centymetrów, za to jego klatka piersiowa stała się szersza i bardziej umięśniona. Szczupły i opalony wybrał się jeszcze na zakończenie do fryzjera. Kiedy jednak wyszedł od niego z nową fryzurą, wpadł pod przejeżdżający autobus.

Umierając na ulicy zawołał:
– Boże, jak mogłeś mi to zrobić?!
Na co odpowiedział mu głos z niebios:
– Prawdę mówiąc, Thompson, po prostu cię nie poznałem.

Nie tak łatwo poznać się nawet na tych, z którymi od lat żyjemy pod jednym dachem. Potrafią zaskoczyć, i to jeszcze jak. Jakby to nie byli oni.

A co dopiero Bóg! Przy Nim dopiero skręcają się zwoje mózgowe. Raz jest taki, drugi raz zupełnie inny. Jednego razu srogi i mściwy, drugiego wyrozumiały i miłosierny. Dla jednego jak najbardziej oczywisty, dla drugiego zupełnie abstrakcyjny i niedostępny.

Św. Jan od Krzyża pisał, że aby spotkać Boga, człowiek musi w sobie „zabić pamięć”. Znaczy to tyle, że Bóg nie przychodzi nigdy dwa razy tak samo. Oglądając się wstecz już nigdy Go nie spotkam. Spotkam co najwyżej wspomnienia o Nim, ale nie Jego samego. On ciągle konfrontuje mnie z tym, co już o Nim wiem. Ale jednocześnie jeszcze bardziej z tym, czego o Nim jeszcze nie wiem.

Zdaje się, że wiem dużo i niedużo zarazem. Wiem dużo, bo obserwuję, jaki Bóg jest, jakie „spadki” po sobie zostawia. Prawdopodobnie sam jestem jednym z nich.

Ale wiem zarazem niewiele. Bo patrząc na wszystko dokoła, gubię to, co jest w środku. Mówi się przecież, że Bóg jest tajemniczy nie dlatego, iż jest daleko, tylko dlatego że jest „zbyt” blisko. Jak światło, w którego blasku widać wszystko, a przecież to ono umożliwia widzenie wszystkiego, poza sobą samym. To trochę tak, jak w słowach już prawie „przedwojennej” piosenki N. Kukulskiej: „im więcej ciebie, tym mniej”. Ciemność, która w rzeczywistości jest samą jasnością, tylko że od drugiej strony.

Jak zatem nazwać Tego, który sam nazywa? Który sam wszystkim nadaje imiona?

I to chyba klucz do całej sprawy. Żeby nazwać. Żeby dobrze nazwać. Ale przed tym trzeba w ogóle zapytać: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”, „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Trzeba zapytać, bo sam Jezus pyta. Pytanie ma jakby uwiarygodnić samego pytającego. Pytając czekam na akceptację, a jednocześnie odpowiadając sam potwierdzam swoje prawo do imienia: „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr”. Nazywam Ciebie, byś Ty mógł nazwać mnie, czyli pozwolił mi być. Rozpoznaję Ciebie, byś Ty mógł rozpoznać mnie.

ks. Przemek Bukowski scj

4 komentarze

  1. Ostatnio niestety widzę Boga jako bezsilnego Władcę, który dając swoim podwładnym wolną wolę, sam uczynił siebie niewolnikiem i teraz nic nie może zaradzić ludzkiej biedzie. Coraz więcej znieczulicy i egoizmu wśród nas ludzi. Jednym się „przelewa” i głodu zaznają tylko wtedy, gdy sami zdecydują się na post, inni z głodu przymierają bo świat zapomniał co to miłosierdzie. Kiedyś ubawiła mnie składka na sutannę dla kapłana, który bogaty z domu, mógłby od rodziców dostać ich z dwadzieścia. Ale może nie o to chodzi, bo i sama dorzuciłam się licząc jedynie na Opatrzność Bożą – w końcu Bóg sierotami obiecał się opiekować! Nie wypominając nic nikomu, uczymy się stale pamiętać o tych co wokół. W końcu nie każdy założy firmę czy spółkę z o.o. i będzie jak Piotr zatrudniony w winnicy Pańskiej. Kim zatem jest Bóg, który tak wiele oddał w ręce człowieka, że (jak usłyszałam kiedyś od leciwego wiekiem kapłana) chciałby pomóc człowiekowi, ale ludzie Mu przeszkadzają, ludzie Mu nie pozwalają; zamkniętym sercem, zaciśniętymi dłońmi, odwróconymi plecami?
    „Jezus nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!”
    PS Po każdych rekolekcjach, kiedy wierni robią składkę dla kapłana, który je głosił,a mam tu na myśli Jednego – o. Józefa Witko, to ZAWSZE słyszę te same słowa – to jest ofiara, za którą w waszej intencji będę odprawiał msze św. i zazwyczaj podaje w przybliżeniu termin. Jedyny kapłan, od którego słyszę takie słowa, myślę że dla Jezusa – najpiękniejsze! Chwała Panu za taką pokorę i miłość!

  2. Bo najważniejsze to nie przeszkadzać PANU BOGU . I to my wszyscy mamy obowiązek swoim postępowaniem wskazywać drogę do BOGA,świadczyć o BOŻEJ MIŁOŚCI- a nie oceniać. Bo przecież w MAŁOŚCI – WIELKOŚĆ się przejawia.

  3. Pytanie Jezusa ” A wy za kogo Mnie uwazacie?” wciaz do mnie powraca. Wydawalo mi sie, ze juz dalam Mu odpowiedz. A On wciaz pyta…Teraz zaczynam rozumiem dlaczego. Jak pisze ks.Przemek: „On ciagle konfrontuje mnie z tym, co juz o Nim wiem. Ale jednoczesnie jeszcze bardziej z tym, czego o Nim jeszcze nie wiem.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *