upodobanie

Dodano dnia 07/01/2012 | 1 comment

upodobanie

Niedziela Chrztu Pańskiego
Mk 1,6-11

Jan Chrzciciel tak głosił: „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”.
W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili, gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.

Bez dyskusji najważniejszym fragmentem tej Ewangelii są słowa: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Czy jednak Jan byłby w stanie je usłyszeć, gdyby nie przyjął odpowiedniej postawy? Gdyby jasno nie spozycjonował się względem Chrystusa? Gdyby w prawdzie nie uniżył się?

Czy więc dzisiejsza Ewangelia jest jakąś formą upokarzania się wobec Chrystusa? Rzucaniem się do poziomu sandałowych rzemyków? A może jest zwyczajnym, jasnym, klarownym nazywaniem rzeczy po imieniu? Określaniem się wobec Boga.

Bo z tym staje drugie pytanie: jak bardzo musimy się jeszcze zmęczyć naszymi wizjami świata przeciwnymi bożym? Jak długo jeszcze będziemy próbować działać jedynie na własną ręką, ignorując naturalne reguły gry? Ile jeszcze musimy zjeść soli by dorosnąć do Janowej mądrości? A może nie chodzi tutaj ani o zmęczenie, ani o działanie, ani tym bardziej o sól, ale o samoświadomość być UMIŁOWANYM.

Jeden komentarz

  1. ach JO jak to mówił krecik — człowiek szuka mądrości Bożej w tym zyciu, a mądroś Boża leży u stóp Jezusowych sandałów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *