To jest skandal!

Dodano dnia 04/06/2011 | 10 komentarzy

To jest skandal!

VII Niedziela wielkanocna

Mt 28,16-20

Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami:
„Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Byłem ostatnio na koncercie Orkiestry Filharmonii Narodowej Węgier w Watykanie, który podarowany został Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI z okazji prezydencji Węgier w Radzie Unii Europejskiej i 200-lecia narodzin Franciszka Liszta – kompozytora i pianisty.  Jak to przy takich okazjach bywa, wiele osób podchodzi do Papieża przywitać się. Na telebimach w Auli Pawła VI dość dobrze widać było podchodzącą delegację… i nie tylko. Widać było niepewność, wręcz niefortunność sytuacji. Oczywiście żaden protokół dyplomatyczny tutaj nie obowiązywał, lecz ci co podchodzili do Ojca Świętego nie bardzo wiedzieli jak zareagować. Mówiąc prościej: całować ten pierścień/rękę czy nie?  Skłony,  uściski ręki, ukłony, niby przyklęknięcia… Słowem: bezradność. Nie radzimy sobie w taki sytuacjach, bo z jednej strony nie chcemy okazać jakiegoś „poddaństwa”, a z drugiej strony chcemy „wyjść z twarzą”. Ale przecież nie o poddaństwo tutaj chodzi, ale o pewną cześć oddaną nie tylko człowiekowi, ale Wikariuszowi Chrystusa… ale zabrzmiało górnolotnie! Kluczem znów jest wiara.

Dlaczego o tym?
Bo dzisiejsza Ewangelia zawiera podobną sytuację.  Przyszli na górę, miejsce szczególne dla Jezusa, bo właśnie na górze dzieją się rzeczy przedziwne. Radość dotarcia na miejsce, spotkania, kult pokłonu… splendor. A jednak towarzyszy temu skandal! Oczywiście Mateusz nie wspomina, że któryś z Apostołów wyłamał się i nie oddał pokłonu Jezusowi, ale… No właśnie, panowie wątpili. A przecież i cuda widzieli, i o zmartwychwstaniu wiedzieli – wielkie emocje, a jednak wątpili. Nie byli do końca wewnętrznie spójni. Jedno myśleli, drugie robili. Skandal. Taka okazja, a oni wątpią. No my w takie sytuacji to na pewno byśmy nie zwąt… Byśmy. Nie to najważniejsze jak my zachowalibyśmy się w takiej sytuacji, ale to co Jezus zrobił.

A co? Wypowiedział słowa, które dziś są podstawą teologiczną przynajmniej sakramentów chrztu i pojednania. „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Jak, co, komu?? Wątpiącym gościom?? Przecież to bez sensu! Jak można powierzać misję, kluczowe zadanie, ludziom, którzy nie są do tego w 100% przekonani?? A jednak. Nauczanie, chrzczenie, pewność współdziałania.

Czy wiesz, że… jesteś zaproszony przez Jezusa do głoszenie Jego Ewangelii tam gdzie żyjesz, swojej żonie/mężowi/koledze/koleżance/sąsiadce/gościowi z kiosku?

Czy wiesz, że… masz prawo ochrzcić ważnie każdego człowieka w momencie, gdy nie możesz poprosić o to kapłana, polewając człowieka wodą i wypowiadając słowa: „(Michale), ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”.

Czy wiesz, że… albo czy masz świadomość, że na mocy własnego chrztu, Bóg obiecał Ci, że pomimo wszystko, jest razem z tobą…

…nawet, gdy jesteś skandalistą wątpliwości…

10 komentarzy

  1. Radek, dziękuję Ci za tą odrobinę normalności i prawdy w tym zakręconym Świecie.

    Pozdrawiam

    • odkręcanie jest jednak bardziej pasjonujące niż kręcenie w mózgach ludzi…
      to takie „dobre zawody”.
      mam poważny zamiar wreszcie Was odwiedzić, więcej w mailu 🙂

  2. „Czy wiesz, że… masz prawo ochrzcić ważnie każdego człowieka w momencie, gdy nie możesz poprosić o to kapłana, polewając człowieka wodą i wypowiadając słowa: „(Michale), ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”.” i to jest właśnie złe prawo. bo ja sobie nie życzę np, żeby ktokolwiek chrzcił mnie, albo moje dziecko. nie życzę sobie, by ktokolwiek właził z butami w moje życie i wmawiał mi, że skoro jestem ateistą to wiele tracę. przyrównywał ateistów do kloszardów. i niewiele obchodzi mnie to, że tak macie w statucie wiary. jak to jest, że o ateistach mówicie, że to są ludzie, którzy tyle tracą, nie czują głębi itp. jednocześnie bulwersując się, kiedy ateista powie coś podobnego o was?

    wybacz, ale nie wierząc w boga wcale nie czuję się jak pusty duchowo kloszard, a uprawiając seks bez ślubu nie jestem nadgryzionym jabłkiem, które nie dotrwało do podwieczorku.

    • Hmm… o jabłkach nic nie było, ani o włażeniu z butami komukolwiek i gdziekolwiek. Nie ma też na tym blogu nic o tym, kto niby jest lepszy, a kto gorszy… ani tym bardziej porównywaniu nikogo do „kloszardów”. Więc są dwie możliwości. Albo pomyliła Pani blogi, albo rzeczywiście COŚ Pani nie daje spokoju…
      pozdrawiam.

  3. Dzięki za te cenne informacje,nie wiedziałam,że mogę sama kogoś ochrzcić ale to chyba w jakiejś wyjątkowej sytuacji prawda?

    • Zgadza się, w wyjątkowej sytuacji. Konieczne są do tego: intencja, że chcę zrobić to co czyni Kościół; formuła trynitarna „(Mateusz), ja Ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” wypowiedziana w momencie polewania zwykłą wodą. Oczywiście nic na siłę. Jeśli wiem, że ktoś sobie nie życzy, to na siłę nie można ochrzcić (patrz komentarz „ateistki”).

  4. Ech… to przekonanie o tym, że każdy z nas jest powołany do apostolstwa, popularne zbyt nie jest, niestety. Ale można je w sobie odkrywać i może przynosić wiele radości.
    Tylko że trudno czasem, kiedy w nas tyle niepewności, czy ten nakaz głoszenia Dobrej Nowiny to aby do mnie – takiego słabego, co to ciągle z własna słabością poradzić sobie nie może…

  5. Papieżowi pokłonu bym nie oddał, tylko Jezus jest godzien chwały, czci uwielbienia. Odnośnie papiestwa: „A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”

    Każdy z nas ma klucze do Królestwa Niebieskiego:

    „Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli.”
    (Łk.11:52)

    Jezus podkreślił „I Tobie dam” w tym momencie ukazał swoją wielką miłość do człowieka który się zaparł Go 3 razy i rozzłościł samego Jezusa powątpiewając w Jego zmartwychwstanie na co Jezus mu odpowiedział „A On, obróciwszy się, rzekł Piotrowi: Idź precz ode mnie, szatanie! Jesteś mi zgorszeniem, bo nie myślisz o tym, co Boskie, lecz o tym, co ludzkie.”

    Słowa „czyli Skała” zostały dodane w katolickich przekładach Pisma Świętego. W oryginale brak jest tego słowa.
    Imię „Piotr” (gr. petros) oznacza: kamień, odłamek skalny – który można przesunąć, coś niestałego. W odróżnieniu od „skała” (gr. petra) – skała, opoka.

    • „Każdy z nas ma klucze do Królestwa Niebieskiego” – jest hit!
      Gratuluję argumentacji i zdolności wnioskowania. Podoba mi się… nie bardzo.

  6. a co do chrztu , to taka anegdotka , jak babcia do jednego kleryka przed święceniami powiedziała , dobrze ze jak się rodziłeś to ja cię tym mlekiem ochrzciła , no i wszystkie sakramenty trzeba było powtarzać xD , słyszałem to od ekipy OFM 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *