stołki

Dodano dnia 20/10/2012 | 3 komentarze

stołki

XIX niedziela zwykła
Mk 10,35-45

Jakub i Jan synowie Zebedeusza zbliżyli się do Jezusa i rzekli: Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy. On ich zapytał: Co chcecie, żebym wam uczynił? Rzekli Mu: Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie. Jezus im odparł: Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony? Odpowiedzieli Mu: Możemy. Lecz Jezus rzekł do nich: Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których zostało przygotowane. Gdy dziesięciu [pozostałych] to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu.

Kiedy zaczyna się chwila od kiedy bycie z kimś jest mniej warte od tego co ten ktoś może mi dać? I to dać coś, co nie tyle będzie mnie z nim wiązało mocniej, a wzmacniało niezależność, prestiż, społeczną pozycję? Gdzie jest granica pomiędzy klasycznym „być”, a „mieć”? Czy jest w ogóle sens jej poszukiwania? A może tym znakiem są pierwsze chwile znudzenia, umordowanie trudnym wchodzeniem w głąb? Bo żadna relacja nie jest fajerwerkowa, „fajna” na zawsze, jasna i klarowna.

Bóg nie jest „fajny”. Bóg nie jest „spoko”. On po prostu JEST. Wszystko to co o Nim mówimy: miłosierny, dobry, przebaczający, miłość… poprzedza owo JEST.

Kiedy zaczyna się chwila od kiedy bycie z kim jest mniej warte od tego co ten ktoś może mi dać? Może wtedy, gdy przestajesz GO zauważać?

3 komentarze

    • Piękne! 🙂
      Dziękuję! i błogosławionego tygodnia!

  1. Czasami zapominam, ze Bog JEST. Ze jest wieczna OBECNOSCIA. Szukam Go za pomoca swoich uczuc, a kiedy ich zabraknie odczuwam wielka pustke, podczas gdy On nigdzie nie odszedl. Przestaje Go widziec, kiedy to o co Go prosze nie staje sie rzeczywistoscia namacalna, podczas gdy On nigdy nie przestal mnie sluchac. W koncu przestaje Go slyszec i wsluchuje sie tylko w sama siebie. On sie nie obraza i wciaz chce do mnie mowic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *