spóźnialstwo

Dodano dnia 05/11/2011 | 4 komentarze

spóźnialstwo

Mt 25,1-13

Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!” Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Czy ta Ewangelia jest o tym, że nie trzeba się spóźniać? Pamiętam jednego z seminaryjnych wykładowców – dość osobliwego, lecz świetnego dogmatyka – który choć sam w sobie był zaprzeczeniem punktualności i regulaminowości, to tej pierwsze restrykcyjnie od nas oczekiwał. Bardzo restrykcyjnie. I choć na jego wykładach spać się nie dało, to w pamięć zapadła mi jedna sytuacja: spóźnione wejście na wykład jednego z seminarzystów. Ukradkiem chciał zająć swoje miejsce. Bezskutecznie. Rozważania nad tajemnicą perychorezy Trójcy Przenajświętszej ustąpiły bardziej prozaicznej komendzie: „Idź precz, nie jesteś godzien słuchać mojego wykładu”. Mocne słowa, wywołały salwę śmiechu lecz nie u nieszczęśnika. Ten opuścił aulę. Czy ten fragment Ewangelii jest z tego klimatu?

To fragment o gotowości. Gotowości, która nie tylko kieruje się szalonym zauroczeniem, ale też (rozumową) roztropnością. Bo miłość Boga, w swoim słowniku zawiera też inne słowa oprócz „och” i „ach”. Znajdą się tam i „roztropność”, i „cierpliwość”, i „racjonalne planowanie”. Tak, życie duchowe wymaga biznes planu, wymaga sensownego zarządzania. Rozwój duchowy niezaplanowany prowadzi do zjawiska skakania z kwiatka na kwiatek, a w konsekwencji do znudzenia, braku celu, motywacji i sensu. Masz plan na wiarę? Masz wyobrażenie swojej duchowej kariery?

Ten fragment jest też o błyskotliwości, błyszczeniu, świeceniu blaskiem o odcieniu tymczasowości. Nie efektowność, spektakularność znajdują uznanie w oczach Bożych, lecz to co trwa. Albo inaczej: to co pozwala nie zgasnąć. Dlaczego oliwa stała się szarą eminencją tej przypowieści? Bo jest nie tylko paliwem, ale też symbolem mądrości, wybrania, Ducha Bożego. A wiesz dlaczego Salomon zapisał się w historii i Biblii złotymi głoskami? Bo miał na tyle oleju w głowie, by nie prosić Boga o złoto, lecz o mądrość. Zatem do dzieła.

4 komentarze

  1. myślę , że tutaj najbardziej pomocny jest Duch święty.

  2. Tak się ostatnio zastanawiałem nad tymi fragmentami z Pisma, tutaj nie pada „Sami bowiem dokładnie wiecie, iż dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy. Gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienną, i nie umkną” – te wszystkie sprowadzające się do paruzji w swojej formie budziły raczej lęk, niż cokolwiek innego. Ale właśnie tydzień temu spojrzałem na nie w innym świetle – kim jest złodziej dla osoby poszkodowanej? Kimś kto zabiera coś zwykle najcenniejszego. Co to może być? „Gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada” – wygodne życie, czasami w wersji wygodne życie w grzechu, nieprawość itd. Rzeczy dla osób tak postępujących niewątpliwie cenne. Więc może osoba starająca się żyć jak chrześcijanin nie musi być jak żołnierz na froncie i nie jest pierwszym targetem tych słów?

    • Co więcej: przecież jest wielu, którzy na ów front się nie nadają. Czy muszą nieustannie wyczuwać wroga?
      I obracając pytanie, czy my pewnych środowisk w Kościele nie mamy czasem dosyć właśnie z tego powodu, że zagrzewają do walki, trują nam głowę trąbieniem o nieustannym niebezpieczeństwie…
      A przecież nawet i w czasie wojny są też ci, co nie walczą, a spokojnie żyjąc budują dobro.
      Osobiście lubię czujność, która zagrzewa mnie nie do walki, ale do twórczego, pozytywnego działania!

      • Z tym żołnierzem na froncie to precyzując chodziło mi o to, że może Jezus tymi przypowieściami nie tyle mówi „uważaj, żebyś nie zgrzeszył”, co „uważaj, żebyś nie rozmiłował się w grzechu”. Co do pewnych środowisk – oczywiście tak jest. Dla mnie mit oblężonej twierdzy jest niechrześcijański i szkodzący Kościołowi. Gdyby miał być dominującym nurtem, to szybko została nas garstka, przynajmniej w tej części widzialnej Kościoła. Jezus mówił „idźcie na cały świat”. Nie „do swoich”, „tam, gdzie Was wysłuchają” lub „będzie bezpiecznie”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *