skok w przestworza

Dodano dnia 19/10/2012 | 4 komentarze

skok w przestworza

Piątek, XXVIII tydzień zwykły
Łk 12,1-7

Kiedy wielotysięczne tłumy zebrały się koło Niego, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach. Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Żyjemy w świecie wielu kultów. I nie ma się co rozwodzić, jakich. Sami też chcemy być kultowi. To chyba dobrze, skoro jesteśmy „ważniejsi niż wiele wróbli”? To niewątpliwie również znak, że nikt z nas nie żyje w izolacji. A zatem, że nawet siebie samego nie da się doskonalić, pozostając obojętnym na stojących obok.

Ot wystarczy choćby popatrzeć na zwycięzców i tych, którzy pozornie pytając: „po co to wszystko?”, po prostu zazdroszczą. Chodzi tylko o uczciwe dogrzebanie się do złych intencji – mówią. No przecież!

Ale może to już tak musi zostać, że gdzie pojawia się jakiś sukces, pojawiają się też automatycznie hieny żądne krwi championa. Choćby on tylko ze stratosfery skakał, to w głowach niektórych będzie się kreował na opozycjonistę wszechmocy Boga. A on, biedak, ponoć nawet modli się przed skokiem, żeby go „Bóg nie zawiódł”. O nieszczęśnik!

„Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw”.

Tak więc istnieją na tym świecie sprawy i rzeczy, które są po prostu nierozdzielne. Przecież każdy wie, że kłamstwo ma krótkie nogi, czyli że po tajemnych mrokach przyjdzie dzień prawdy. I że plotka szybko wraca do jej nadawcy, oczywiście z odpowiednim odpisem. Itd., itd. Takich nierozłącznych paralel można by mnożyć. Noc-dzień, tajemnica-zdrada, sukces-porażka, faryzeusz-obłuda, imię Przemysław-inteligencja i skromność.

Nie bójcie się zatem tego, który skoczył do nas z przestworzy. Bójcie się raczej tego, kto nam w przestworza nie pozwala skoczyć…

ks. Przemek Bukowski scj

4 komentarze

  1. Fajnie, że mimo tego, że nie ma Księciunia z nami w Lublinie, można się tak po „Przemkowemu” chociaż naczytać. Przemysław-inteligencja i skromność, zgadzam się w 100%.

  2. „bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła”

    http://www.youtube.com/watch?v=TEk19iJcbOY
    http://www.youtube.com/watch?v=E1r1zAzJCCg

    – trudne ale bardzo prawdziwe niestety! 🙁

    • Ciekawe, nawet bardzo…..dla zainteresowanych 🙂
      „Duchy traumy, podobnie jak większość złych duchów, zazwyczaj występują w grupach, które maja podobną naturę i niejako żywią się tą samą raną. Jeśli głównym problemem jest odrzucenie, można obok niego znaleźć również inne pokrewne duchy, takie jak samotność, nienawiść do samego siebie i użalanie się nad sobą.” (…) „Spotkałem się z sytuacją, że duch odrzucenia wrócił zaledwie po dwóch godzinach od usunięcia go, ponieważ kobieta, którą nękał, poczuła się znieważona przez kogoś, kto zignorował ją przy obiedzie.”
      Francis MacNutt „Uwalnianie od złych duchów”, Wyd. Karmelitów Bosych, Imprimi potest – Andrzej Ruszała OCD, prowincjał.

      • Nie znam sie na duchach, ale masz racje, ze zranieniu bedzie towarzyszyc izolacja i ucieczka w samotnosc. Z dala od ludzi i potencjalnych zranien poczujemy sie bardziej bezpieczni, ale tez bedzie to nioslo niebezpieczenstwo, ze bedziemy odbierac rzeczywistosc troche przesiana przez sito wlasnej nadwrazliwosci. Troche jak w krzywym zwierciadle…Ktos zignoruje mnie przy obiedzie bo akurat nie ma humoru, a dla mnie bedzie to znaczylo, ze jestem nic nie warta. Maly wiatr bedzie mial sile huraganu. Ktoz z nas nie doznal zranien? Chyba nie ma takiego. Oczywiscie roznego kalibru moga to byc zranienia. I rozna nasza wrazliwosc; niektorzy maja skore bawolu, a ci super wrazliwi cienka skore jak pergamin. A jednak nie mozna zamknac sie w swoim swiecie, czlowiek zawsze bedzie potrzebowal drugiego czlowieka. Wysluchania, milosci, akceptacji. Mowi sie, ze nie mozna kochac Boga nie kochajac czlowieka. I chyba tak jest…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *