rzuć monetą

Dodano dnia 09/11/2012 | 4 komentarze

rzuć monetą

Piątek, XXXI tydzień zwykły
J 2,13-22

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska! Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz? Jezus dał im taką odpowiedź: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo. Powiedzieli do Niego Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni? On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Tylko mi nie mówicie, że to naprawdę z powodu tych kilku baranków i prowizorycznego bankomatu w przybytku Pana? To dopiero byłaby kompromitacja! Nie, nie sprzedawców i obwoźnych kuglarzy. Dzisiaj też handlują w kościołach, i to nawet w niedzielę, miedzy Mszami. Tak marnie odczytali lekcję Pana?

A tu, masz babo placek! Zamiast głoszonego dialogu i próby pojednania się ze swoimi adwersarzami, walka wręcz z targowymi meblami. Blamaż rozkapryszonego dziecka. Skandal! Oczywiście zaraz na poczekaniu znajdzie się biblijny cytat na usprawiedliwienie fanatycznych ekscesów. „Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”. Prawdziwi teolodzy z tych apostołów. Błyskawiczne wyjaśnienie nawet najbardziej ekscesowych wybryków swojego mentora, to przecież zasługuje na uznanie mistrza. Egzamin zdany na piątkę!

I do tego jeszcze ci jak zwykle obłąkani łowcy cudzych sumień: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Raz kozie śmierć, mogłeś sparzyć ich jakimś piorunkiem z nieba. Przecież to nie Twoja wina, że masz rację.

„On zaś mówił o świątyni swego Ciała.” Ileż to problemów miała ludzkość w wyniku głupiego niezrozumienia się? „A przecież mówiłeś, że…”

Jezus potrzebował te trzy dni plus czas, jaki do nich pozostał od owego spotkania w świątyni, na udowodnienie sensu swojego pokazu. To ważne, bo moje deklaracje także szukają swoich zmartwychwstań…

ks. Przemek Bukowski scj

4 komentarze

  1. „Od końca”
    Zacznij od Zmartwychwstania
    od pustego grobu
    od Matki Boskiej Radosnej
    wtedy nawet krzyż ucieszy
    jak perkoz dwuczuby na wiosnę
    anioł sam wytłumaczy jak trzeba
    choć doktoratu z teologii nie ma
    grzech ciężki staje się lekki
    gdy się jak świntuch rozpłacze
    — nie róbcie beksy ze mnie
    mówi Matka Boska
    to kiedyś
    teraz inaczej
    zacznij od pustego grobu
    od słońca
    ewangelie czyta się jak hebrajskie litery
    od końca.
    … i czy nie jest podobnie z naszym życiem?

    • zapomniałaś tylko ddodać, że autorem tego wiersza jest ks.Jan Twardowski..

      • Przepraszam,
        byłam przekonana, że każdy to wie! 🙂 – pani m!!!

      • 2013-02-18
        Czytania » Wirtualna „miłość”
        Wirtualna „miłość”
        http://liturgia.wiara.pl
        Jezus zaprasza mnie dziś do rachunku sumienia z uczynionej miłości. Z wrażliwości na drugiego człowieka, zwłaszcza potrzebującego. Miłość to droga do świętości, która jest mi zadana tu i teraz. Wymaga natychmiastowych, radykalnych zmian w moim życiu. Od tej chwili, nie od jutra, czy przyszłego tygodnia.

        Dość łatwo przychodzi nam obiecywać modlitwę, wsparcie, pamięć, miłość. Wyrażamy internetową ikonką nasze współczucie i życzliwość. Przekazujemy maile z prośbą o pomoc, modlitwę. I…? I zazwyczaj na tym się kończy nasze poczucie spełniania dobrych uczynków. Nasza wirtualna ‘miłość’. Odchodząc od komputera, wchodząc w rzeczywisty świat, zapominamy o dawanych tam obietnicach. Wobec najbliższych potrafimy być aroganccy, głusi na ich potrzeby i wołanie o miłość. Spędzamy przed komputerem wiele godzin, nie dając czasu swoim dzieciom, żonie, mężowi. Brak nam rzetelności w pełnieniu swoich podstawowych obowiązków, które powinny być wyrazem szacunku i miłości wobec innych ludzi. Jesteśmy nieuczciwi, wykorzystując nasz czas pracy na inne niż praca zajęcia. Opryskliwi w sklepie, w tramwaju, na ulicy. Brak w nas życzliwości wobec sąsiadów, krewnych. Obgadujemy, źle życzymy innym, nie zauważamy wokół siebie potrzebujących naszego uśmiechu, dobrego słowa, gestu akceptacji. Pozostajemy jednak nadal świetni w wirtualnych deklaracjach.

        Oby na końcu czasów, Jezus nie musiał mi powiedzieć: byłem spragniony, a ty posłałaś mi maila ze szklanką wody…

        Rachunek sumienia:
        Ile czasu spędzasz przed komputerem, a ile dajesz go swoim bliskim, poświęcasz go swoim obowiązkom?
        Ile dałeś obietnic i deklaracji modlitewnych, a ile z nich spełniłeś?
        Jak wyglądają relacje z tymi pośród których żyjesz na co dzień? Czy Twoje postanowienia również dotyczą tego, co w nich szwankuje?

        Śladami świętych
        Błogosławiony sługa gotowy kochać tak samo swego brata chorego, który nie może mu się w niczym odwzajemnić, jakby go kochał, gdyby będąc zdrowym, mógł mu się służbą swoją odwdzięczyć. [św. Franciszek z Asyżu]

        Czytania mszalne rozważa Aleksandra Kozak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *