rasista

Dodano dnia 13/08/2011 | 2 komentarze

rasista

XX Niedziela zwykła

Mt 15, 21-28

Potem Jezus odszedł stamtąd i podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami!” Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” . A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie, dopomóż mi!” On jednak odparł: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”. Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa.

W liceum śmialiśmy się z tych z profilu elektrycznego, że robiąc badania sepowskie (uprawnienia do pracy przy wysokich napięciach), żyją jedną zasadą: „prąd nie tyka elektryka”. Oczywiście elektryk, jak saper, najczęściej myli się tylko raz. „Prąd nie tyka… elektryka”. Czemu o elektrykach przy dzisiejszej ewangelii??  Z dwóch powodów: elektryzujące jest zachowanie Jezusa, a po drugie zastanawia mnie co Go „tyka”, skoro nie jest to ani fakt opętania, ani krzyki bezradnej matki…

matki… z punktu widzenia Jezusa przede wszystkim człowieka, którego przez zaistniałą sytuację chce do czego doprowadzić. Więc pozornie jest dla niego obcą kobietą, co uczepiła się jak rzep psiego ogona, narzucającym się obcokrajowcem… albo po prostu kimś obcym do kogo misja Jezusa nie została skierowana. Pozornie możemy stwierdzić, że Jezus jest gburowaty, oschły, bez empatii… Może rasista, władający (uwaga hit językowy ostatnich czasów) „mową nienawiści”? Pozornie… czyli po ludzku. Więc pozornie można powiedzieć, że lubi się pastwić nad ludzkim nieszczęściem, bo nie dość, ze nie chce kobiecie pomóc, to jeszcze odpowiada kąśliwymi powiedzeniami… Kąśliwymi, a może i dosadniej: najzwyczajniej w świecie zrównuje ją z psami… bezpańskimi kundlami… Pozornie… czyli po ludzku.

W rzeczywistości cała pokazowa scena ma dać świadectwo o jej wierze. Chcielibyśmy i my usłyszeć od Jezusa: wielka jest twoja wiara, niech będzie tak jak chcesz. Nie wiem ile sekund minut trwała cała scena (choć apostołom od krzyku kananejki zwiędły już uszy), ale wiem, że dziś trudno, poświęcając człowiekowi dużo więcej czasu, dostrzec jego wiarę. Dlaczego? Bo ukryta pod płaszczem przyzwoitości publicznej? Bo nie wypada zawsze „wykładać kawę na ławę”? Bo to sprawa prywatna?

Pewnym jest to, że oprócz ukrywania wiary, nauczyliśmy się sądzić z pozorów

2 komentarze

  1. szkoda ze nikt nie komentuje. ja tez nie skomentuje wpisu, tylko zaznacze, ze blog jest czytany:) pozdrawiam.

    • i to jest najlepszy gatunek komentarzy 🙂
      pozdrawiam Wyspy Brytyjskie 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *