pycha

Dodano dnia 27/09/2010 | 0 comments

pycha

Wczoraj przebite i wypłukane jodyną bąble jeszcze bolą. Najtrudniejszym jest stanąć rano na własnych stopach. Dziś tradycyjna Galicjanka wyprosiła nas z albergue, bo było po ósmej… Galicyjska życzliwość, czyt. urzędowość poraża. Na próżno też szukać po drodze ujęć wody pitnej.

I znów nowość. Ten kto chce otrzymać Compostelę musi przejść pieszo przynajmniej 100 km, więc od Sarria zaczynają się tłumy. Jest też szkolna wycieczka: dres, mp3 w uszach, mini plecaczki, czyli klimat bardzo daleki od wcześniejszego Camino. I znów pojawia się pokusa by poczuć się lepszym, bardziej godniejszym tej Drogi. Pokusa chyba to dość powszechna, bo ktoś napisał na 100 kilometrowym słupku, że tylko prawdziwy pielgrzym, nie turysta, może czuć w tym miejscu, to co czujemy my…

Wieczorem doszliśmy do Portomarin, gdzie wieczór, czyli wspólną Eucharystię i urodzinową kolację Maćka, spędziliśmy znów w poszerzonym gronie o Martina, Kim i Karolinę.

tylko 100 km do Santiago

koń pielgrzymi, pielgrzym koński

a był to Rok Święty 2010

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *