pomimo

Dodano dnia 29/10/2011 | 2 komentarze

pomimo

Mt 23,1-12

Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: „Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Zawsze ten tekst porusza moje sumienie. Mocno. I dotąd będzie wszystko w porządku, jak długo będzie on dotykał mnie… „Mówią, a sami nie czynią…” Tak wiele tego typu spraw było, że zapisali się na stale w słowniku terminem, który o smaku hipokryzji… faryzeizm. Czy dzisiaj księża są faryzeuszami?

„Tak, bezwzględnie” odpowiedzą Ci, co kontaktu z duchowieństwem żadnego sensownego nie mają. „Nie” – powiedzą Ci, co nada są w nas wpatrzeni jak w święty obrazek. „Tak, zależy” – to opinia tych, którzy dobrze nas znają… Z wszystkich trzech grup wybieram ostatnią. Bo sztuką jest ściągnąć z wysokiej półki wyobrażenie o kapłaństwie nie tłukąc delikatnej powłoki świadomości, że to ktoś, kto z jednej strony jest stąd, ale zarazem i stamtąd. Nie lada trudem jest zobaczyć w „razowym księdzu” i człowieka, i posłanego zarazem. Nie ukrywam, że darzę wielką sympatią tych, co tą sztukę posiedli i stają się towarzyszami. Mówią, że kapłan z gęby żyje… ale żyje też z normalności relacji ludzkich, drobnych przyjaźni, modlitwy „swoich”. Bo choć rzeczą obiektywną jest to, że Bóg utrzymuje go przy życiu, to błędem nie będzie stwierdzenie, że ma On cudze, ludzkie ręce.

Hitem tego fragmentu jest zdolność przekraczania „filakterii”, „pierwszych miejsc”, akcji pokazowych, wazeliniarskich tytułów. Zdolność spojrzenia ponad i wyżej. Patrzenia na Słowo, jakie z „kapłańskiej gęby” płynie. Bo choć usta wydają się karykaturalną gębą, to słowa mają perłowy kolor. Nie dzięki mózgowi gęby, lecz Bogu…

2 komentarze

  1. Mądrę słowa Radziu.

    • Sam wiesz dobrze o czym piszę. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *