perfekcyjna niedoskonałość

Dodano dnia 21/09/2012 | 2 komentarze

perfekcyjna niedoskonałość

Piątek, XXIV tydzień zwykły
Mt 9,9-13

Gdy Jezus wychodził z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Wydawać by się mogło, że znowu uda nam się oswoić to, co niezwykłe. Że powiemy po prostu: Jezus jest wspaniały, nie patrzy na nasze grzechy, każdy może mieć swój dzień, w którym wszystko się odmieni… na lepsze oczywiście.

Ale hola hola. Nie tak szybko. I może wcale też nie tak łatwo. Trwałego szczęścia nie da się osiągnąć na skróty.

Gdzie są bowiem ci sprawiedliwi i zdrowi? Może faktycznie łatwiej ich dzisiaj spotkać w poradniach odwykowych niż w kościołach?

A jednak. Można żyć szczęśliwym życiem, mimo wszystko. Jednak do tego potrzeba wiary, że zasługuję na powodzenie. Że nawet moje frustracje, porażki, taka czy inna „niepełnosprawność” są sygnałem, że czekam na coś więcej.

To coś więcej zaś… To niekoniecznie obsesja na punkcie plastycznej chirurgii, fitness-clubów, liposukcji czy torebek marki Chanel. To moja wartość, która nie jest prostą wyceną obliczoną pod presją oczekiwań innych.

Ok, może jestem dziwolągiem, ale mam też przecież czym się pochwalić. Bóg nie popełnia błędów. Jego perspektywa jest zawsze bogatsza od pojemności moich potrzeb. On jest autorem cudów, niepowtarzalnych wersji doskonałości. A ja jestem jednym z nich, znaczy w sam raz. Nick Vujicic również. Zapraszam…

http://www.youtube.com/watch?v=0jVTMRR8Sho

ks. Przemek Bukowski scj

2 komentarze

  1. Pewnie znowu zabrzmi to jak tani komplement, ale jak bywało już wcześniej, ujął ksiądz „sprawnie i wymownie” istotę rzeczy, co nie ukrywam i zadziwia i zachwyca mnie jednocześnie.
    Wśród wszystkiego co tak istotne, przebrzmiewa do mnie mocno ostatnie zdanie Jezusa: „Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”
    i księdza słowa: „moja wartość, która nie jest prostą wyceną obliczoną pod presją oczekiwań innych.”
    Jak się zatem łączą? Ciekawe…. 🙂

    • Oprócz słów:”nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”, Jezus mówi jeszcze: „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą”, szkoda że tak często o tym zapominamy, zwłaszcza ci co do szczególnej posługi zostali wezwani.
      Nie jest bowiem „sztuką Miłości Jezusa” przyprowadzić 99 owiec, gdy się jedną zagubioną zostawi lub wyrzuci poza obręb pastwiska, bo się nam nie podoba. Czy bowiem Jezus właśnie o tę jedną nie zapyta? Co się wtedy z nami stanie?
      „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom”.
      Ale trudno o tym myśleć gdy się wysoko siedzi i z góry najmniejszych nie widzi, a jedynie tych co „głośno klaszczą”, a nawet czasem za głośno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *