otoczeni

Dodano dnia 16/11/2009 | 0 comments

otoczeni

Są po to, aby poznać coś, czego jeszcze nie znamy. Ale też by zajrzeć w głąb. A może i po to by nie mówić „od rzeczy”? Po co Kościół, nie tylko w Polsce, proponuje konkretne tematy na każdy rok duszpasterski? Jaki temat obecnie jest aktualnym? Co się w tej dziedzinie wydarzyło? I jeszcze ostatnie pytanie: czy sprostaliśmy temu zadaniu?

otoczeni słowem
Bałem się, że tegoroczne zagadnienie – zadanie duszpasterskie: „Otoczmy troską życie” w końcu spłaszczymy. Zawężymy jedynie do walki o życie nienarodzonych. A przecież to tylko jedna z faz życia, choć najbardziej bezbronna. Na szczęście na to się nie zapowiadało. Sierpień zaowocował dokumentem Episkopatu Polski dotyczącym życia małżeńskiego i rodzinnego, który niczym powracający bumerang miał przypomnieć istotę drogi małżeńskiej i rodzinnych zmagań. Istotę, która w sposób naturalny często jeśli nie tonie, to głęboko się zanurza w morzu obowiązków, problemów i zabiegania. I jeśli nie wielu z nas zdecydowało się na sięgnięcie do tego dokumentu, to na pewno już watro sięgnąć do króciutkiego listu skierowanego do parlamentarzystów, którzy muszą zdecydować co stanie się z tymi, którzy choć już są, to jeszcze głosu nie mają – nienarodzonymi.

Więc moje obawy okazały się na wyrost. Ale samo życie pokazuje, że dziś trzeba w pierwszym rzędzie walczyć o tych, którzy jeszcze słowa z siebie wydusić nie mogą, a których życia nie da się ukryć. Musimy otoczyć troską życie nienarodzone. Nie tylko trzeba pomagać zrozumieć młodym sprawę życia, by zrozumieli że ono nie zaczyna się z urodzeniem. Bo czymże jest zarodek ludzki, jeśli nie „człowiekiem w pigułce”? Przecież naturalnie nie ma innej możliwości, by z niego powstało coś innego niż człowiek. Oczywiste? Niestety nie dla wszystkich. Podobnie jak nie jest rzeczą oczywistą, że aborcja jest pozbawieniem życia, a pozbawienie życia zabójstwem, a pozbawiający życia zabójcą. Przynajmniej nie jest to oczywiste dla organizacji Wandy Nowickiej, ani innych proaborcyjnych partii. Trudno przekonywać przekonanych. Ale należy głośno krzyczeć, gdy ci zaczynają ciągać po sądach tych, co myślą inaczej, po Bożemu.

otoczeni kordonem
Depcze po piętach „Polityce” z ponad 132 tysiącami sprzedawanych egzemplarzy, zostawiając daleko za sobą powszechnie znane: „Wprost”, „Newsweek Polska” i „Przekrój”. To tygodnik katolicki „Gość Niedzielny”.

Ma 27 lat, bardzo komfortowo czuje się przed kamerą, czego nie mogą powiedzieć jej współrozmówcy. Młoda, piękna, kompetentna. W kilku słowach demaskuje proaborcjonistów, jeśli pozwolą jej tylko dojść do głosu. To publicystka Joanna Najfeld.

Co ich dziś łączy? Jasność głoszonych poglądów i walka o prawo do życia dla nienarodzonych. Co ich jutro połączy? Sądowa wokanda. 23 września Sąd Okręgowy w Katowicach skazał Archidiecezję Katowicką i ks. Marka Gancarczyka (red. nacz. „Gościa Niedzielnego”) za publikację artykułu, w którym skrytykował wyrok sądu w Strassburgu, który przyznał Alicji Tysiąc, jak pisze, odszkodowanie za to, że nie mogła zabić swojego dziecka. Joanna Najfeld stanie przed sądem za to, że w wywiadzie telewizyjnym powiedziała, że „aktywiści aborcyjni są powiązani z ogromnym biznesem aborcyjno-antykoncepcyjnym, który na zabijaniu dzieci i masakrowaniu kobiet zarabia krocie”. Najbliższa rozprawa 30 października.

otoczeni modlitwą
To walka o słowa i sformułowania, w której śmierć ponosi życie, to któremu fałszywie pojęta tolerancja i polityczna poprawność nie pozwoliły ujrzeć światła dziennego.

A my co? Zawalczyliśmy o życie? Pomogliśmy tym „z pierwszej linii frontu”? A ci proszą tylko o jedno. O modlitwę.

Artykuł ukazał się w „Pasterzu” 4/2009

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *