olejek

Dodano dnia 02/04/2012 | 6 komentarzy

olejek

Wielki poniedziałek
J 12,1-11

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby /Mnie namaścić/ na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie. Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, Gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.

Około 300 gram drogocennego olejku nardowego… za 300 denarów, to przyjmując, że człowiek zarabiając średnio 2 000 zł na miesiąc musiałby zapłacić za niego… 18 000 zł… Przyznasz, że tani to nie był. Więc i oburzenie Judasza miało jakieś podstawy. Skąd tak „drogi” pomysł Przyjaciół z Betanii? To forma wdzięczności za wskrzeszenie Łazarza.

Ale dzisiejsza ewangelia wcale o pieniądzach nie jest. Przeciwnie. Jest o tym, że na świat nie można patrzeć przez pryzmat finansów, bagatelizując odruch serca… czasem nieekonomicznie szalone. Z resztą warto na ten fragment popatrzeć w kategorii zbliżającej się Męki i Śmierci Jezusa. Bo już dziś ciśnie się na język pytanie: To innych od śmierci wybawiał (vedi: Łazarz), a z sobą samym poradzić sobie nie może?? Bo pytanie zawsze pozostanie aktualne: czy można było inaczej zbawić świat? Dlaczego akurat musiał to być tak krwawy sposób? Pytanie, choć aktualne, to przecież nie do końca prawdziwe… szczególnie mając na uwadze boskie poszanowanie ludzkiej wolności i uległość Jezusa.

A wiesz jak w liturgii ambrozjańskiej (Mediolan) nazywają wielki tydzień? La settimana autentica. Czyli autentyczny tydzień. Nie bez powodu, bo właśnie w tym tygodniu masz szansę zajrzenia Bogu w serce, poznania kim On tak naprawdę jest…

6 komentarzy

  1. Z wczorajszej notki „W Wielkim Tygodniu zapraszam na codzienne komentarze do Bożego słowa i liturgii.” ???
    Mnie w dzisiejszej Ewangelii jako kobietę spodziewającą się gości, ujęła postawa Marii; spokój, luz, osobiste zajęcie się gościem, szacunek dla gościa poprzez namaszczenie i dotyk. Dobrze, że miała do posługi siostrę :), ja mam dwie, ale jedna ode mnie 50km, druga z 1000km, żadna nie pomoże :). Muszę być w tych dniach i Martą i Marią, bo tydzień obfituje w wydarzenia Boże. Z Bożą pomocą ogarnę siebie, dom i znajdę na uwielbienie Jezusa.

    • Już jestem roztargniona, opuściłam „czas” tak ważny w tym czasie :. „…i znajdę czas na uwielbienie Jezusa.”

    • Powiem tak: internet mam od jakiegoś sąsiada, który ma otwarte wi-fi (transfer marny), wtyczkę do panujących tutaj gniazdek zdobyłem dopiero teraz, więc postaram się już dochować solidności i terminowości. Dziękuję Wam za cierpliwość.

      • Księże Radku, przepraszam Cię za swoje spostrzeżenie, bo żadną miarą nie miała to być uwaga 🙂

  2. „popatrzyć”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *