obiecanki cacanki

Dodano dnia 25/01/2013 | 1 comment

obiecanki cacanki

Piątek, Nawrócenie św. Pawła
Mk 16,15-18

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.

Na wiarę można patrzeć różnorako. Nawet święta łacina używa rozróżnienia: „credo” oraz „fides”. „Credo” jest wspólnie uznanym i wyznawanym systemem prawd. Stąd i nasze coniedzielne „Wierzę w jednego Boga…” („Credo in unum Deum”). Co innego „fides”. Tutaj chodzi bardziej o zaufanie, zawierzenie komuś, a przede wszystkim o wierność.

Mamy ponoć w Kościele Rok wiary (po łacinie to będzie chyba „Annus fidei”). Stąd ten wstęp – ot tak, dla przypomnienia, żebyśmy wiedzieli wśród której „wiary” poruszamy się.

Może bowiem ktoś poczuć się dzisiaj zawiedziony. No bo gdzie niby te znaki i cuda z Ewangelii?

„Tym zaś, którzy uwierzą…” Ups, czy my naprawdę wierzymy? Którą z tych „wiar”? Wiarą posłuszeństwa doktrynie, przełożonym, wspólnie uznanym kanonom? Czy wiarą, która jest odpowiedzią na wierność Tego, który pierwszy w nas wierzy? Tak tak, bo wiara jest zawsze również wiarą w człowieka. Tylko wiara, która udaje wiarę, udaje również, że zależy jej tak bardzo na Bogu, że już nie ma czasu albo pomysłu czy chęci na ocalenie bliźniego. Tymczasem naprawdę dba wyłącznie o swe własne interesy, tyle że pod „pobożną przykrywką”. Ot tak, żeby innych nie gorszyć. No i siebie nie zawieść oczywiście.

Ech, ta nasza romantyczna dusza! Cierpimy za miliony, by następnego dnia oskarżyć je, że musimy za nie cierpieć. Wykluczamy, by zaraz pojutrze serdecznie zapraszać innowierców do dziedzińca pogan. Tyle że wtedy faktycznie musimy musieć być otwartymi na tych zagubionych i poszukujących wiary. Nauczyciele wiary, którzy sami nie tylko jej nie przerośli, co nawet do niej nie dorośli.

 „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.” Zanim zatem za kołnierz przyciągnę katechumena do kościelnej chrzcielnicy, sprawdzę, czy oby ta moja wiara to na pewno cudowna, a nie cudaczna, sprawa. Ot tak, żeby później nie było kompromitacji i wiary bez koncesji.

ks. Przemek Bukowski scj

Jeden komentarz

  1. „No bo gdzie niby te znaki i cuda z Ewangelii?” 🙂
    Cudem jest dla mnie uzdrowienie paralityka tego z Ewangelii i tego, co chce wierzyć i ufać bardzo, ale mu coś „przeszkadza”. Cudem jest dla mnie odkrycie prawie po 40 -tu latach, przyczyny kręcenia się w kółko pomimo licznych prób i wysiłków. Można bowiem namówić kobietę do aborcji, a można nic nie powiedzieć przeklinając w duchu dziecko i pragnąc jego śmierci. To zabójstwo i to zabójstwo. A przekleństwo jest jak ściana z betonu, nie puści żadnego światła, choćby człowiek pragną z całych sił.
    Zanim Jezus zmartwychwstał i spotkał jedynastu, umarł za mnie na drzewie krzyża, stając się przekleństwem (Ga 3, 13), abym ja i wszyscy którzy chcą poprzez wiarę należeć do Niego, zostali uwolnienie od wszelkiego przekleństwa i otrzymali błogosławieństwo! I to jest dla mnie jeden z największy cudów, pośród tylu innych które Pan dokonuje każdego dnia, a których nie widzimy, bo oczy i serca mamy „na uwięzi”.
    „Z tego przekleństwa Prawa Chrystus nas wykupił – stawszy się za nas przekleństwem, bo napisane jest: Przeklęty każdy, którego powieszono na drzewie – aby błogosławieństwo Abrahama stało się w Chrystusie Jezusie udziałem pogan i abyśmy przez wiarę otrzymali obiecanego Ducha.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *