na prędko

Dodano dnia 24/09/2011 | 1 comment

na prędko

XXVI Niedziela zwykła

Mt 21,28-32

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:
„Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: »Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy«. Ten odpowiedział: »Idę, Panie«, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: »Nie chcę«. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca?”.
Mówią Mu: „Ten drugi”.
Wtedy Jezus rzekł do nich: „Zaprawdę powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć”.

Kiedy uczyłem w szkole podstawowej zaproponowałem moim najmłodszym dzieciakom, że to one będą prowadziły modlitwę podczas naszych szkolnych spotkań. Szybko pomysł znalazł zwolenników i tak to ustanowiliśmy „pomocników modlitwy”. Chętnych zawsze było więcej niż miejsc. Gdy pytałem na początek: „na kogo dziś kolej?” okazywało się, że większość miała nadzieję, że to właśnie na niego. W sumie rzeczy nic dziwnego. Chęci do zaangażowania często maleją wraz z wiekiem. Ciekawym było to, że dzieciaki myślały, iż „pomocnik modlitwy” będzie działał na zasadzie „kto pierwszy, szybszy, ten lepszy”. Wskakiwały więc tłumnie na przeznaczone miejsce tworząc niezłe zamieszanie i zyskując, świadomie, nieświadomie, kilka chwil przerwy za nim ustaliliśmy fakt „czyja dzisiaj jest kolej”. Czemu piszę o tym, a pod fragmentem Ewangelii zaparkowało nowiutkie czerwone Ferrari? Kliknij na niebieskie „ciąg dalszy tej strony…”

Zdolność do podejmowania szybkich decyzji jest domeną nie tylko dzieci. Wiele razy pewnie złapaliśmy się, że na prędko podjęte postanowienia, wyrażone zgody, mściły się w przyszłości swoimi nieprzeanalizowanymi konsekwencjami. Właśnie konsekwencjami, tymi daleko idącymi. Bo właśnie o tym też i dzisiejsza Ewangelia. Który z synów postąpił „właściwie”? Żaden, pomimo iż drugi w końcu spełnia wolę ojca. Bo obydwaj podjęli codzienną, zwyczajną decyzję na prędko, bez kalkulacji czy dadzą rady, czy znajdą wystarczające chęci.

Ciekaw jestem jak dzisiaj ojcowie zareagowaliby na słowo: „nie pójdę, nie zrobię, nie chce mi się”. Ojciec z przypowieści zdaje się nie reagować w żaden sposób. Czy jednak rzeczywiście brak odruchowej reakcji jest objawem zobojętnienia, „tumiwisizmu”? A może „milczenie” ojca jest najwłaściwszą reakcją?  Ofiarowaniem czasu, pozwoleniem na dojrzewanie, daniem prawa do błędu. Bo rzeczą optymalną nie jest szybko uzyskana dojrzałość decyzji, ani też mądrość uzyskana przez dłuższy okres czasu, ale sama droga dojrzewania, wzrastania w mądrości.

Chrystus nie promuje w tych wersetach Ewangelii ludzi-robotów zaprogramowanych na pełnienie woli Bożej, ale otwarte serca i umysły na wiarę w Niego i czasem zmianę punktu widzenia nawet o 180 stopni.

We włoskiej fabryce Ferrari można „przejechać się” wybranym modelem Ferrari lub Lamborghini po ulicach Maranello, choć jedynie jako pasażer. Dziw trochę bierze, że nie wielu pragnie osiągnać najwyższą prędkość i szybko przemykając po uliczkach dotrzeć z powrotem  do bazy. Przeciwnie. Fascynaci motoryzacji siedzą wygodnie w skórzanych fotelach rozkoszując się bardziej faktem jazdy niż jedynie możliwą prędkością.

Jeden komentarz

  1. Muszę dodać jeszcze jedną myśl, która pojawiła mi się w głowie podczas czytania tej Ewangelii w niedzielę na Mszy. Ciekawą rzeczą są relacje pomiędzy ojcem a synami. Wiecie jak zwrócił się do ojca pierwszy syn, który wyraził chęć pracy? „Idę, PANIE”. „Panie”? Być może już tutaj przebłyskuje przyszłe „nieposłuszeństwo” wobec ojca. Pomieszane relacje. Jeśli Bóg nie stanie się dla mnie Kimś bliskim, to pozostaniemy w relacji Bóg-Kierownik, tudzież Prezes, a ja pracownik firmy „Kościół”, mijając się z Realnym Osobowym Bogiem Ojcem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *