krwawa miłość

Dodano dnia 18/06/2011 | 2 komentarze

krwawa miłość

XII Niedziela zwykła – Uroczystość Najświętszej Trójcy

J 3,16-18

Jezus powiedział do Nikodema:
„Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”.

Była to połowa lat 90, kiedy poznałem ten fragment ewangelii. Nie chodzi jedynie o usłyszenie, wpuszczenie jednym uchem, po czym drugim szybko… Chodzi o coś całkiem innego. Byłem wtedy nastolatkiem, zaangażowanym w Liturgiczną Służbę Ołtarza po uszy, zafascynowany po cichu sercanami, korzystającym z wakacyjnych rekolekcji w Stadnickim seminarium. Grabiliśmy trawę, co by można w piłkę pograć (proszę mnie czasem nie posądzać o uprawianie tego sportu!). Podszedł pewien ksiądz i najzwyczajniej w świecie zapytał czy znam najważniejszy tekst Biblii. No pewnie, że znam, to te o miłości Boga i bliźniego. Okazało się, że co innego miał na myśli – właśnie ten dzisiejszy. W sumie nie to jest najistotniejsze, który z tekstów można uznać za najważniejszy, ale to co prezentują, co odkrywają. Tak właśnie, co odkrywają. Bo Boga w Trójcy się odkrywa bazując i na Piśmie Świętym, i na Tradycji. Dogmaty wiary, w tym ten o Bogu Trójjedynym, nie są narzuceniem pewnej wydumanej przez kogoś tam wizji Boga, ale odkryciem pewnej rzeczywistości (czegoś co istnieje obiektywnie) dotyczącej Boga. Rozwijają się na tyle, na ile coraz głębiej poznajemy Go przez łaskę Ducha, dotykamy językiem współczesności. Rozwijają, nie kasując tego co było wcześniej. Kościół jest nieomylny w interpretacji depozytu wiary, czyli tego co Bóg w Objawieniu nam przekazał. Nie ze względu na inteligencję takiego czy innego papieża, kolegium biskupów w jedności z nim, czy pojedyńczego biskupa w jedności z resztą. To Duch Święty jest gwarantem.

Trójca Święta? Nie za dużo tego? Bo do Kogo tutaj się modlić? Jak modlę się do Boga, to do której z Osób? A jak modlę się do jednej z Nich, to czy pozostałe czują się zaniedbane bądź zazdrosne? Trójca Święta nie jest zagadką, jest tajemnicą. Zagadkę można rozwiązać, rozwikłać ukryty w niej problem, z tajemnica zaś jest inaczej. Tajemnicę się odkrywa, kawałek po kawałku. Skąd wiemy, że taki właśnie jest nasz Bóg? Jezus nam o tym powiedział, albo raczej pokazał, bądź inaczej jeszcze: w Nim możemy to zaobserwować. Zaobserwować w Jezusowej modlitwie, bo to jedno z momentów bardzo intymnych. Chwil, w których Jezus bezpośrednio zwraca się do Ojca. To prawda. Bóg najpierw objawia się jako jedna osoba, potem jako dwie, aż wreszcie jako cała Trójca. Po co się objawia? Jaki ma w tym sens, interes? Jeden tylko – pokazać Kim jest. No może drugi „ukryty”, konsekwencja pierwszego – zaprosić do tego samego (Siebie samego) czym jest. A Bóg jest miłością (1 J 4,8). I to właśnie Jan chce w dzisiejszej ewangelii przede wszystkim powiedzieć. Z tego właśnie wynika i posłanie Syna na świat, i zaproszenie ludzi do życia Sobą. Miłości nie da się zamknąć w czterech ścianach. Miłość z natury musi się dzielić.

Święta Cecylia. Męczennica, czyli nie tyle, że zabita bo wierzyła w Boga, co wierząca pomimo zabijania – świadek 100%. Zgodnie z tradycją przedstawiona przez Stefano Maderno jako wierna wyznawczyni Tajemnicy Trynitarnej. Jej 3 wyciągnięte palce prawej dłoni wyznają Trzy Osoby Boskie, 2 zgięte podwójną naturę Jezusa, podczas gdy lewa ręka wyznaje jedność Trójcy.

Pamiętam jak w podstawówce największe „byki” mdlały na widok krwi, a przy jej pobieraniu ich nogi stawały się jakby z waty. Bo widok krwi wywołuje w nas silne emocje. Nieraz tak silne, że wycofujemy się, zmieniamy decyzje. Więc co by było, gdyby Ojciec na widok krwawiącego Syna powiedział stop, „wybawił” Go od drogi krzyżowej, spektakularnie „uwolnił” od sadystycznych zapałów żołnierzy?

Ojca, widok krwi Syna nie powstrzymał, nie pogwałcił On wolności danego ludziom, nie cofnął się w decyzji wcielenia Syna, nie nacisnął „czerwonego guzika z napisem stop”. Za Rahnerem wiemy, że Bóg który się  objawia, jest takim jakim jest. A Bóg jest miłością w 100% bez luki na nienawiść. Problem w tym, że my nie bardzo jeszcze wiemy czym jest miłość… Nie „Bozia” człowieka każe, on sam skazuje się na potępienie…

Ludzi dobrej woli, proszę o westchnienie w poniedziałkowy poranek 20.06, co bym z pomocą Ducha Świętego mógł opowiadać o dziele zbawczym Jezusa Chrystusa i chwale jaką oddaje Ojcu w swoim Kościele i jak staje się obecny w sakramentach i przez nie. Słowem: mam egzamin finalny na Gregorianie.

2 komentarze

  1. Westchnąć można też na niedzielnej mszy… tak czy owak… POWODZENIA!!!

  2. Westchnę w poniedziałek. A Ojciec też westchnie, bo w poniedziałek będzie u nas „Wola Boża”. Pozdrawiam. Ks. Mariusz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *