jadło-dajnia

Dodano dnia 30/07/2011 | 2 komentarze

jadło-dajnia

XVIII Niedziela zwykła

Mt 14,13-21

Gdy Jezus to usłyszał, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: „Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności!” Lecz Jezus im odpowiedział: „Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!” Odpowiedzieli Mu: „Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb”. On rzekł: „Przynieście Mi je tutaj!” Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

„Gdy Jezus to usłyszał”… co usłyszał? Wieść o tragicznej śmierci Jana Chrzciciela, który dosłownie stracił głowę w intrydze Herodowej. Czyli nieco prościej: Jezus po śmierci przyjaciela potrzebuje ciszy, modlitwy, kontaktu z Ojcem. „Oddala się” od tłumów nieco szybszym środkiem transportu by być „osobno”. Normalne, zwyczajnie. Choć wydaje mi się niezwykłe…

Dlaczego? A ile osób zna miejsce Twojej modlitwy, sposób, moment kiedy „wybierasz się” na nią? Ilu znajomych wie, że się modlimy? O Jezusowej modlitwie wiedziały tłumy, choć przeznaczał na nią „miejsca pustynne”.

Castorama w Sosnowcu: Przepraszam, czy może mi pani pomóc? Tak, w czym mogę pomóc? Poszukuję klamki do okna, bo ta plastikowa już się rozsypała, widzi Pani jakie dziadostwo wcisnęli? Z metalowym środkiem będzie trwalsza. Tutaj ma Pan białe. O, ta będzie OK. A może mi Pani powiedzieć czym różni się od tej z przyciskiem lub kluczykiem? No wie Pan, to takie zabezpieczenie przed dziećmi, aby nie otworzyły. A, to raczej mnie nie dotyczy. Dzieci nie mam. No, ale może w przyszłości? Jakoś nie planuję. Kto wie. Jestem księdzem. Oj przepraszam.
Do Castoramy w ciągu ostatniego miesiąca zaglądałem częściej niż do parafialnego kościoła, bo wakacje upłynęły mi pod znakiem młotka i przecinaka, a remontując mieszkanie rodziców doktoryzowałem się z budownictwa 🙂 Czy można rozpoznać księdza, gdy nie jest „pod koloratką”? Czy można rozpoznać „żywego” chrześcijanina za kierownicą na autostradzie, albo przez CB radio? Czy można rozszyfrować ludzi wiary poza niedzielną mszą świętą?

Ten fragment Ewangelii jest nie tylko o cudzie rozmnożenia chleba, ale i o modlitwie, i o kooperacji z Jezusem, ale też i o wierze w moc. To historia o tym, że aby dokonał się w nas cud, potrzeba uwierzenia, że liche pięć chlebów i dwie nie „grube” ryby mogą być podstawą do niezwykłości. Cud rozmnożenia moich „sił” i „mocy”.

A wszystko to nie po to, by spełnić swoje ambicje, lecz by wypełnić misję jadło-dajni: „Wy dajcie im jeść!”

2 komentarze

  1. Jestem jednak zwolennikiem noszenia koloratki przez księży :). Piękny wpis traktujący o tym, co się w Oazie zwie Namiotem Spotkania. Czyli miejscem pustynnym, czy tym poza obozem. A jednak za Mojżeszem też wszyscy szli, żeby mu towarzyszyć, gdy się modlił. Przeżyte rekolekcje przyniosły dobry owoc: dotychczas będąc u teściów czekaliśmy z modlitwą małżeńską, aż wszyscy pójdą spać. Dziś – dziwna sprawa – mówimy, że idziemy się pomodlić i idziemy się pomodlić… 🙂

  2. a ja nie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *