i w dół…

Dodano dnia 24/09/2010 | 2 komentarze

i w dół…

Nie udało się dostatecznie wcześnie wstać nie wiedząc co było tego powodem, czy zmęczenie czy obfitość wczorajszej pasty Rity. Wszakże rano wdarł się do sypialni wygłaskany poprzedniego wieczoru kot. Rzeczywiście brutta strada wiedzie od R…., skleroza nie pamiętam nazwy miasteczka, do Molinaseca, stroma i nadwyrężająca mięśnie. Generalnie i tak lepiej się wchodzi do góry.

Trudno dziś było dogadać się wzajemnie… Cóż męskie ambicje. Na szczęście, że zrobiliśmy najdłuższy, jak dotąd, odcinek do Villafranca del Bierzo, czyli 39 km. I znów zielono, i znów winogrona, choć winobranie w pełni.

Dzisiejsza Eucharystia z elementami folkloru, poświęceniem sztandaru miasta. Wspólne kolacjowanie w owym kontrowersyjnym albergue znów sponsorowane przez Martina.

Jeden z nielicznych dni, co wyszliśmy ok 6.00, a wszystko przez kota...

a i tak wszystko pozajmowane

piękność

2 komentarze

  1. Do Molinaseci chyba z Rabanal 😉
    b. ładne zdjęcia!

    • Już sprawdziłem. Miejscowość to: Riego de Ambros.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *