change it!

Dodano dnia 15/02/2013 | 1 comment

change it!

Piątek po środzie popielcowej
Mt 9,14-15

Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą? Jezus im rzekł: Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.

Wszyscy chcą zmian. Zmiany są potrzebne, wręcz niezmienne. Wielki Post to przecież też znaczy, że trzeba się zmienić. A jak przyjdzie „nowy”, to też swoje pozmienia.

Do zmiany są też uczniowie Jezusa. Może nie od razu dlatego, że są jacyś za bardzo postępowi, ale z pewnością dlatego, że nie są tacy, jacy mają być… Znaczy jak wszyscy inni i jak do tej pory. „Twoi zaś uczniowie nie poszczą”.

Pięści groźby zaciskają się w stronę nieba. Nie, że nie mają prawa. Pewnie, że mają. W końcu ktoś musi zło wytłumaczyć, ponieść konsekwencje. Ktoś musi być winny, no bo jakże inaczej? A winny musi być ukarany. Tak będzie sprawiedliwie.

Ostatecznie wina uderzy jednak w tego najbardziej niewinnego. Lepiej przecież, „żeby ten jeden zginął niż cały naród”. Pięści zapędzą się pod sam krzyż. Tutaj się zatrzymają, bo osiągną, co chciały. Tak musi być. Niewinny musi stać się winny, by grzesznik znów miał blisko do chrześcijaństwa.

Owszem, istnieją tacy, którzy są żądni zmian, nawet od Jezusa. To dzisiejsi bohaterowie pierwszego planu – faryzeusze. Oni chcą zmieniać. Jezus też musi się zmienić, bo jeśli nie…

Co na to Jezus? On nikogo nie zmienia. Nie chce zmieniać. No bo i po co? Przy Nim każdy ma swoje miejsce, bez kategoryzacji na tych już zmienionych i tych jeszcze do zmiany. On szuka, wybiera i chce zostać wybranym. Właśnie tak, Jezus „nie zmienia ludzi i właśnie dlatego oni sami najbardziej się zmieniają” (J. Tischner).

ks. Przemek Bukowski scj

Jeden komentarz

  1. Dawno temu zaprosilam z okazji urodzin swoich „przyjaciol” z pracy. Pachnaca szarlotka, swiezo zaparzona kawa, czekam… Nastepnego dnia wszyscy sie tlumacza dlaczego nie mogli przyjsc. Dwa lata temu – o tej samej porze – wywiesilam na drzwiach wejsciowych ostrzezenie:” Depresja! Nie wchodzic…”. W tym roku ten dzien wypadl dokladnie w srode popielcowa. Nie ma mowy o szarlotkach, wiadomo post. Ale nie przeszkodzilo to innym. Dostalam kwiatki (notabene z oltarza bo likwidowano wszelkie na srode popielcowa), goralskie zaspiewy, uzywany sweter i nowy szal, obrazek z Matka Boza od nieznajomej zyczliwej duszy, ktos postawil mi banki na uporczywy kaszel, nawet ptasiego mleczka nie zabraklo. Przyznam, ze bardzo mnie to wzruszylo i zaskoczylo. Co sie zmienilo w moim zyciu? Ja tylko uchylilam drzwi Jezusowi, a On uczynil reszte.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *