camino czy maraton?

Dodano dnia 10/09/2010 | 0 comments

camino czy maraton?

Przed tym Pytaniem postawiła nas dzisiaj hospitaliera z Ventosy, która z resztą nieświadomie opóźniła nasze wyjście, „aresztując” dwie butelki z wodą w zamrażalniku pod kluczem. Dziś przeszliśmy do Santo Domingo, czyli 34 km. Zmęczenie dało się we znaki, wszak pielgrzymowaliśmy także po południu w skwarze słońca. Wyżywieni w sporej części przez naturę: jeżyny, winogrona i… ziemniaki. Pełni doświadczenia żywego Kościoła hiszpańskiego. Recepta na wieczór: sałata z pomidorami i oliwkami, ziemniaki i sosem z „gorących kubków”, z pomidorów i z nie kończących się kabanosów… Plus cerveza. Znów w polskim towarzystwie 2 Warszawianek.

Popołudniowe pustkowia i słońce

Wychodząc z Najery

Kościół w San Domingo de la Calzada

Wypalone słońcem pola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *