bezdomny

Dodano dnia 23/11/2012 | 3 komentarze

bezdomny

Piątek, XXXIII tydzień zwykły
Łk 19,45-48

Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: Napisane jest: Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.

Dom, jaskinia, świątynia. Te trzy pojęcia wysuwają się przed szereg.

„Mój dom będzie domem modlitwy”. Dom ma być domem. Co to znaczy dom? Cokolwiek by o domu powiedzieć, w domu przede wszystkim jesteśmy u siebie. „To jest mój dom!” Stąd wychodzę i tutaj wracam. W domu się mieszka, je, czasami pracuje. Ale w domu jest się też naprawdę wolnym, czasami nawet nieprzewidywalnym. Tutaj jestem sobą, naprawdę. Bez względu na to, co sądzą nastolatki. W domu nawet grzeszy się łatwiej. Dom to jest także miejsce spotkań, doświadczeń innych. Dom określa mnie, ale i innych dzięki mnie. To w domu przecież jest się matką, ojcem, synem czy córką, tutaj przede wszystkim.

Dom może się oczywiście stać jaskinią. Ale wtedy przestaje być domem. Jaskinia bowiem jest miejscem kryjówki, jakimś schronieniem, podobnie zresztą jak dom. Z tą jednakże różnicą, że jaskinia to kryjówka „przed” wszystkim i „przed” wszystkimi, często nawet „przed” samym sobą. To zatem miejsce jakiegoś zafałszowania. Nie chcę odsłonić przed drugim, kim jestem naprawdę. Gram, by nie zostać rozpoznanym. Kryjówka jest zatem parodią domu, niewolą wyobrażeń, cmentarzem wolności.

I wreszcie świątynia. Miejsce święte. Dom Boga. Świątynia wyrasta z domu, ale zarazem stanowi jego wzór. Mówi się przecież: „dom w niebie”, ten prawdziwy dom.

Mój dom będzie domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”.

Idzie zatem o zadomowienie, bycie sobą, u siebie. Również dzięki innym. Zdaje się, że Jezusowi nie pozwolono być sobą u siebie. Skompromitowano nie tylko pojęcie Jego domu ale i to, co ono rzeczywiście znaczy.

Niedobrze kiedy jaskinia staje się domem i niedobrze, gdy świątynia staje się jaskinią. Niedobrze również, gdy dom staje się świątynią. Znamy takie domostwa. Nie wolno przenosić świątyni do domu i domu do jaskini. Wszystko musi pozostać na swoim miejscu.

Szukam zatem mojego domu. Dopóki go nie znajdę, jestem tylko bezdomnym, który ciągle szuka. I chcę jakoś zrozumieć mój dom, więcej – potrafić go mieć. I chcę domowi być wierny.

ks. Przemek Bukowski SCJ

3 komentarze

  1. Jezus robi porządek w Domu Swojego Ojca.
    Piękna sprawa, hm jeśli się lubi robić porządki…tak w ogóle i w szczególe w swoim sercu zwłaszcza. 🙂
    Tak, każdy dom ma gospodarza, pana, właściciela, kogoś kto o dom się troszczy, zabiega. Kiedyś bywało, a całkiem niedawno jeszcze u moich przyjaciół w RPA, że w domu była służba, ktoś kto służył dla dobra domu swojego pana….i dom Boży – Świątynia ma Gospodarza, Pana i ma swojego Sługę w osobie kapłana. Piękny Dom, piękny Właściciel i piękny Jego sługa, kiedy jest tak pokorny, że nie tylko służy ofiarnie, z oddaniem ale w tej pokorze staje się tak przeźroczysty, że nie przesłania/zasłania sobą swojego Pana. A przecież zasłonić Go sobą tak łatwo – słowem, zachowaniem, postawą, przywiązaniem. Wtedy „goście” się gubią, patrzą na sługę, na jego wygląd, na jego ubiór – haftowane, kolorowe ornamenty, których nikt inny nie ma w zasięgu. Tak, może nawet inny sługa przyjdzie i zobaczy i pozazdrości, bo przecież nie ma takiej drugiej „stuły” w całym świecie. Może… Prezenty nie dla Pana ale dla sługi, ot fałszywa sprawa, gdzie serce traci z oczu to co istotne – swojego Pan. Sługa ubrany bywa skromnie, nie afiszując się prezentami. Pokazać siebie, nie Jego – jakie to przykre dla Pana i smutny bywa wtedy Pan takiego sługi, który zapomniał po co i Komu służy, do czego został „najęty”. Można, też pragnąć tak się przypodobać Panu (a może też i „gościom”, może innym sługom?}, że dzieła i prace w takiej ilości wykonywać, że chałturą się stają i żadna dobrze wykonana nie jest? Tak, dobrze służyć naprawdę nie jest łatwo… bo i ja jestem sługą mojego Pana w domu Jego, mojego serca. Czy jest On jego rzeczywistym Właścicielem, czy pozwalam Mu w nim panować i czuć się prawowitym Gospodarzem. Świątynia mojego serca, oby zawsze była Jego domem, oby zawsze czuł się tam najważniejszy, obym nigdy, niczym Go sobie nie przesłonił/a, nie zasłonił/a tak, że już nikt Go w moim „służeniu” nie rozpozna i nie usłyszy.
    „Znam twoje czyny, miłość, wiarę, posługę i twoją wytrwałość,
    i czyny twoje ostatnie liczniejsze od pierwszych (..)” i „Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy (..)”
    Jezu – Ty jesteś jedynym Panem i Gospodarzem, naucz nas w pokorze, wiernie służyć Ci, tak abyś Ty i tylko Ty odbierał chwałę w naszym służeniu, w uniżeniu, aż po Krzyż i Golgotę. Nie ma bowiem innej drogi, aby dojść i znaleźć się kiedyś w Domu Twojego i naszego Ojca, który tak naprawdę jest jedynym Domem, do którego wszyscy zmierzamy starając się służyć dzięki Twojej łasce najlepiej jak potrafimy, nawet wtedy gdy upadamy i grzeszymy, gdy się gubimy. Ty, Panie znasz serce każdego kto Ci służy, uczyń zatem każde najczystszym Przybytkiem, aby było święte jak Święty jest jego Gospodarz.

  2. Piękne,prawie wszystko,ale wierna pozostanę Panu Bogu (w Kościele który jest naszym DOMEM)JAK GŁOSIŁO HASLO POPRZEDNIEGO ROKU

  3. Kościół – Dom Boży, w którym jedynym Gospodarzem jest Ten, który wszystko stworzył. Ma On nawet i swego sługę, który winien wiernie służyć, skoro się do tego zobowiązał.
    Sługa wierny nie ma bowiem ceny i cieszy swego Pana jeśli „gościom” Dom ten nawiedzającym sobą jego Właściciela nie przesłania – pozą, słowem, czy ubiorem bo choć ornat piękny być może, to już stuła uchybia w swych rozmiarach i kolorze, ach mój Boże – czy to pycha, czy to zwykła ludzka słabość tak nas mamić może, że w tej kwestii gubić się i sługa może?
    Więc jest Dom – przepiękny bo Świątynia Boga, jest i Pan cudowny – Władca jego przenadobny i jest sługa wierny i pokorny, bo za Panem idzie wykonując Jego wolę.
    Są i goście, tacy czasem i nie w porę, którzy rady sługi proszą jak iść do Pana prostą drogą, by się spotkać twarzą w twarz i pokłonić Panu, tak do ziemi, w pas. Tak pokłonić, tak uniżyć, by uwielbić Gospodarza, by mu hołd i cześć należną oddać, by Mu wreszcie podziękować wielce, że dał sługę, który wie jak wskazywać drogę ma, by zachwycić gościa serce Panem Domu, co na wieki trwa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *