be you!

Dodano dnia 26/10/2012 | 3 komentarze

be you!

Piątek, XIX tydzień zwykły
Łk 12,54-59

Jezus mówił do tłumów: Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcze idzie. I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: Będzie upał. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka.

Ok, w porządku, zgodzę się! W życiu faktycznie chodzi o to, żeby „być sobą!”. Ale, co to właściwie znaczy? Powiesz: „każdy ma swoją wersję bycia sobą”. „To, jak ja to bycie sobą sobie wyobrażam, kreuję – to jest właśnie to!”

Wiesz, chyba coś w tym jest. No bo, nawet wtedy, kiedy fałszywie rozumiem siebie, Boga, świat dokoła czy innych, jedno jest pewne i prawdziwe – moje rozglądanie się. Ono jest autentyczne. I wcale nie jest to nonsensowne teoretyzowanie.

Uczeni teoretycy świadomości – aha, brzmi domorośle – mawiają, że człowiek jest jedynym na świecie stworzeniem, które może siebie samego podejrzewać o to, że nie jest tym, kim jest. Niby jasne, bratek, drzewo czy nawet bardziej zorganizowane formy białka jak żółwie, a nawet kotki nie mają takich rozterek. My zaś, nawet, gdy czegoś nie rozumiemy, to rozumiemy przynajmniej to, że nie rozumiemy.

No, ale dosyć tego mądrzenia. Idzie o to, że potrafimy się rozglądać i możemy być nawet tego świadomi.

Być sobą to znaczy być wolnym. Być wolnym zaś, to czuć się jak u siebie. Dziwnie to brzmi: „być sobą u siebie”. Kto by nie chciał?

„Przebacz, a zaznasz pokoju” (Jan Paweł II). Tak, tutaj trochę idzie o przebaczenie, o pojednanie. Bo tam jest właśnie moja wolność, gdzie jest mój pokój.

I na koniec… Ponoć o wszechmocy Boga świadczy bardziej nie to, że może On z niczego” skonstruować” coś (czyt.: „stworzyć”), ile bardziej to, że może on nawet z największego zła „wygrzebać” dobro (czyt.: „zbawić”).

My stwarzać nie umiemy, racja. Ale ze zła dobro… To już w naszych kompetencjach. Bądź sobą!

ks. Przemek Bukowski scj

3 komentarze

  1. Tak, niestety „każdy ma swoją wersję bycia sobą…” – kiedy dawno temu w rozmowie ktoś tłumaczył swoje „zachowanie” stwierdzeniem – bo ja jestem choleryk, trochę mnie „przytkało”, bo niby po co mi ta wiadomość, co ona daje, co tłumaczy?
    Ale i owszem pobudziło to na tyle moją ciekawość, że odkryłam również swój temperament, co podobno i w życiu duchowym nie jest bez znaczenia, jak pisze pięknie Bp Jan Szkodoń w swojej książce pt. „Odpowiedzi na 101 pytań o duchowość w życiu codziennym”.
    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/101_duchowosc_00.htm
    Przy okazji jednak stwierdziłam, że „nie po drodze” może być czasem niektórym z nas, bo zamknięty melancholik często z trudem przyswaja choleryczne postawy. I tu dochodzimy do sedna – to co ksiądz napisał tak ładnie, że jakkolwiek bywa, że się wzajemnie nie rozumiemy (bo przecież często dla samych siebie stanowimy niemałą zagadkę), to jedyne remedium na wszystko jest – „przyjęcie” drugiego „(…) jak siebie samego”, które dla mnie osobiście zakłada trudną drogę ciągłego wchodzenia w przebaczanie nie tylko innym ale i sobie.

    „Panie Jezu mocą przebaczenia, które nie jest w naszej mocy, a które Ty zdobyłeś na krzyżu, kiedy powiedziałeś: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią” wlej Twoją przebaczającą miłość w moje serce, abym potrafił/a przebaczyć osobie, która tak głęboko mnie zraniła”: z „Uwalnianie od złych duchów” Francis’a MacNutt’a.

    • A propos jeszcze „bycia sobą” – brawo dla ks. Przemka za – sutannę! na filmiku promującym profeto.pl.
      Tak wygląda prawdziwy kapłan! 🙂 (bez obrazy)
      Dziękuję!

  2. Czytając ten tekst cały czas w uszach brzmi mi ten kawałek http://www.youtube.com/watch?v=_xarlTsYWtA

    Za każdym razem wydaje mi się, że my wiemy jacy powinniśmy być, co więcej to jest tożsame z prawdziwym własnym ja, tyle że okoliczności dnia codziennego odwracają naszą uwagę od tego. Dlatego módlmy się o więcej „czasu by o tym pomyśleć”.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *