co ma babka do odwagi?

Dodano dnia 03/09/2011 | 2 komentarze

co ma babka do odwagi?

XXIII Niedziela zwykła

Mt 18, 15-20

Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa . Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.

A my właśnie całkiem na odwrót. Najpierw wśród znajomych przy herbacie lub czymś innym, ustalamy składniki skandalu, albo mnożymy często fałszywe wyobrażenia. Potem „nakręcamy się” w szerszym gronie znajomych miksując „zasłyszane” z rzeczywistością, potem wbijamy jeszcze kilka „a nie mówiłem/am”, wciskamy wszystko w wąskie formy. Następnie cieszymy się, że to nam się w życiu upiekło… To nie przepis na babkę. To recepta na spalenie… czyjegoś dobrego imienia.

Zakalcowe sytuacje, wydarzenia w których czujemy się bezradni, chwile co spokojnie mogłyby wypaść z życiorysu. Momenty wstydu, porażki, grzechu. Właśnie w takich chwilach potrzebujemy człowieka, jego „upomnienia”, dobrej rady, konfrontacji własnego spojrzenia na świat. Problem w tym, że po chrześcijańsku, ewangelicznie rzadko udaje się nam rozwiązywać trudne/grzechowe sytuacje. Brakuje nam cywilnej odwagi chrześcijańskiej, kryjemy się za maską poprawności politycznej, haseł „nie wchodzić z butami w czyjeś życie” itp. A człowiek woła o człowieka. „Woła” nawet wtedy, gdy nie woła.

Życiowa sytuacja? Proszę bardzo. Ostatnio na stronie Rzeczpospolitej pojawiła się informacja o tym, że rząd w Dublinie przygotował projekt nowego prawa, które nakazuje spowiednikom ujawnianie usłyszanych w sakramencie spowiedzi przypadków wykorzystania seksualnego nieletnich, czyli w konsekwencji łamania tajemnicy spowiedzi. Prawo kanoniczne jasno określa, co grozi kapłanowi za zdradę tajemnicy spowiedzi – ekskomunika latae sententiae (KPK 1388), a także temu, który nawet słyszy przypadkowo, ot chociażby stojąc w kolejce do konfesjonału (sprawiedliwa kara nie wyłączając ekskomuniki KPK 983, §2). Z resztą nie chodzi tutaj jedynie o prawne podejście do sprawy. Człowiek woła o człowieka, a nie jedynie o system kar i nagród. W sakramencie spowiedzi człowiek woła o miłosierdzie, bo zrobił błąd, głupstwo, zbrodnię i nie wie jak z tym dalej żyć. Z resztą Jasiu Nepomucen (nota bene prawnik) stracił życie nie dla paragrafów, ale dla wierności tajemnicy spowiedzi.

Tak, wiem, mało ewangeliczna ta refleksja… Ratuje jedynie świadomość, że trud upominania to nie jedynie walka 1:1 (face2face), ale wszystkiemu temu towarzyszy Pan.
Stałych czytelników i subskrybentów bloga przepraszam za zeszłotygodniową nieobecność. Tak to w życiu bywa, że czasem zamiast klawiaturą głosić Słowo Boże, trzeba stanąć face2face z trudnościami. Proszę też o modlitwę w tej sprawie!

2 komentarze

  1. No właśnie czekałam w zeszłą sobotę na 20:20, bo w zeszłym tygodniu znalazłam Księdza blog, ale się nie doczekałam =/ Ale dziękuję za dziś, bo ta refleksja jest mi potrzebna.

    Chciałam też nieśmiało zauważyć, łączę się z Księdzem w tym trudnym czasie – nie tylko dziś między trzynastą a piętnastą =)

    • Dzięki „Emko”. Szczególnie za „między trzynastą a piętnastą”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *