(py)tajnikarnia

Dodano dnia 20/08/2011 | 1 comment

(py)tajnikarnia

Mt 16,13-20

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew , lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

Zapewne świetnie pamiętamy jakiego owa sytuacja pod Cezareą Filipową nabiera biegu. Dobrze wiemy, że entuzjastyczną scenę przeszywa grom złości. Do uszu słuchaczy zaś, oprócz komplementów typu: jesteś błogosławiony, jesteś fundamentem, dam ci niesamowitą moc i władzę, szybko docierają epitety: jesteś szatan, zejdź mi z oczu… Czyżby Jezus miał „huśtawkę nastrojów”, „ciężki dzień”? A może poszukiwał jedynie współpracowników, którzy będą wyłącznie „po jego myśli”, albo nie będą parali się „lizusostwem”… O co Mu chodzi?

Warto zauważyć, że Jezus potwierdza „stan błogosławieństwa” (stan głębokiej szczęśliwości) Piotra nie dlatego, że dał prawdziwą odpowiedź na pytanie Jezusowe. A przynajmniej nie przede wszystkim. Oczy Chrystusa patrzą głębiej. On wie skąd Piotr to ma, a skąd tego nie ma. Bo to nie „ciało i krew”, ale „Ojciec w niebie” jest źródłem wiedzy Piotra. Bardziej współcześnie: Piotr trafił na pierwszorzędnego informatora, oj przepraszam… Informatora. Jezus „chwali”, albo zwyczajnie stwierdza fakt, że Piotr wszedł we właściwy kontakt. Już nie ludzkie dywagacje, plotki Cezarejskie, tradycyjne „mówi się” jest dla Piotra ważne, lecz kontakt z Ojcem. Być w kontakcie z Ojcem. Przecież to esencja nie tylko tej sytuacji w Cezarei Filipowej, ale rdzeń ewangelii. Jestem chrześcijaninem, by mieć kontakt z Bogiem i o tyle nim jestem o ile kontaktuję się z Nim. To jedna rzecz.

Druga, bardziej jasna, choć i zarazem bardziej wzbudzająca emocje to kwestia prymatu. W sumie rzeczy to ten fragment ewangelii spokojnie można uznać za lek na „księdzo Natankowe” biedy. Tak biedy: bo wypowiedzenie posłuszeństwa jest z jednej strony skierowaniem się na „boczne tory” – jak stwierdza wspomniany, lecz zarazem wyruszeniem w przeciwnym kierunku, a wtedy to bieda w stylu „ratuj się kto może”. Piotr (ten święty) nie obraził się na Jezusowe „zejdź mi z oczu szatanie…”, czy Piotr (Natanek) obrazi się jeszcze bardziej na biskupów i Kościół? Nie wiem. Wszak nie o obrazę tutaj chodzi, ale w sumie rzeczy o zbawienie, do którego „klucze” ma Kościół Chrystusowy. Piotrowi Natankowi, jego grupie w czerwonych płaszczach (przepraszam, ale marny design), a szczególnie jednemu panu z grupy, z którym zamieniłem parę słów w noc przed beatyfikacją Jana Pawła II przed szpitalem Santo Spirito w Rzymie, dedykuję jutrzejszą modlitwę Liturgią Godzin.

Jeden komentarz

  1. Módlmy się , „abyśmy byli jedno”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *